Słowa
Ewangelii według Świętego Jana
Jezus powiedział:
''Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za
owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie
są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i
ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że
jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym
pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna
Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne
owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i
będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden
pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby
je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je
oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz
otrzymałem od mojego Ojca''.
J 10, 11-18
Czy zastanawialiście się kiedyś jaką owieczką jesteście? Tą,
która cały czas idzie ze stadem? A może tą, która ucieka przed
dobrym pasterzem? Prawda jest taka, że wszyscy jesteśmy tą drugą
owieczką. Upadamy. Niektórzy robią to rzadziej, a niektórzy
częściej, ale każdy z nas ma takie momenty, że oddala się od
''Bożego stada''. Niektóre owieczki niestety w takich momentach
szukają pociechy u ''najemników''. Takim najemnikiem może być
jakaś sekta, ale także alkohol, narkotyki czy jakieś inne używki.
Najemnik daje pozorne ukojenie i fałszywe szczęście, ale tak
naprawdę nie jest pasterzem. Gdy pojawia się wilk, to taki najemnik
opuszcza owce i ucieka, a nawet cieszy się, że zło dopadło
owieczkę – taka jest jego rola. Inaczej jest z Jezusem. Gdy
owieczka opuszcza stado, to Jezus podąża za nią i robi wszystko by
wróciła. Jezus chce, by wszystkie owieczki znalazły się w
stadzie, które tworzą wszyscy ludzie w Niego wierzący. On jest
DOBRYM PASTERZEM.
Nie liczy się to ile razy upadliśmy. Upadniemy jeszcze wiele razy.
Powracanie do Jezusowego stada nie jest objęte żadnym limitem i
musimy o tym pamiętać. Często przed powrotem zatrzymuje nas wstyd.
Mówimy sobie ''Obiecałem, że już tego nigdy nie zrobię, a jednak
znów się stało''. Nie ma co się wstydzić. Przecież Jezus wie o
nas wszystko, jest z nami w każdym momencie naszego życia i kocha
mimo upadków. Jak myślicie – Jezus kocha bardziej owieczkę,
która podąża cały czas za nim, czy tą, która właśnie upadła?
Odpowiedź jest prosta – kocha je tak samo. Miłość Boga jest
bezgraniczna, więc nie możemy zaskarbić sobie większej miłości,
ani zmniejszyć jej poprzez nasze upadki. Warto to zapamiętać.
Jeśli teraz upadniesz, to postaw się w roli tej owieczki. To co
doprowadziło do upadku kusi Cię jeszcze bardziej, a nawet próbuje
Ci wmówić, że jest dobre? To właśnie nasz najemnik. Nie daj się
w to wciągnąć. Zwróć się od razu do Jezusa, który jest Panem
miłosierdzia, który przebacza i chce Twojego powrotu. Poczuj tę
miłość, która nie jest interesowna, ale ma w interesie Twoje
szczęście. Idź za nim, bo w nim jest wolność i pokój. Żaden
upadek tego nie zmieni, żadna wina nie nakłada na Ciebie łatki
złego, żaden grzech nie zamyka Cię na jego miłość. Wystarczy
otworzyć swoje serce i duszę na zbawienne działanie Ducha
Świętego, a wszystkie rany zostaną uleczone. Wstaniesz i będziesz
dumnie kroczyć z Nim ku zbawieniu. Amen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz